19 maja 2015

MINIMALIZM # 2: Kosmetyki kolorowe





Ostatni post, a zarazem pierwszy, z serii MINIMALIZM ukazał się na tym blogu bardzo dawno temu (link do posta). Wtedy pisałam Wam o moim sposobie na minimalizm kosmetyczny. Zasadach jakimi się kieruję w dążeniu do tego stanu. W tym wpisie opowiem Wam jak sobie radzę w tym stanie, o moich małych krokach.

Na co dzień do pracy nie wykonuję mocnego makijażu. Używam zazwyczaj podkładu, pudru, cienia czy kredki, tuszu i czasem błyszczyka. Uważam, że to mi wystarczy. 

Przez ten okres ok. 7 miesięcy starałam się zużywać otwarte produkty, te które zaczęłam używać, jednak po jakimś czasie rzuciłam w kąt. Nie kupowałam nowych kosmetyków, poza podkładem, który przez ten okres mi się skończył. 

Obecnie nadal w swych zasobach mam najwięcej cieni do powiek. 4 palety oraz kilka pojedynczych cieni. Co do błyszczyków jest ich aż 14. Obecnie używam naprzemiennie 2. Pozostałą ilość kosmetyków mam we względnej ilości. 

Mimo, że wielkiego kroku w stronę minimalizmu nie poczyniłam, to i tak jestem z siebie zadowolona. Szczególnie dlatego, że nie powiększam swojej kolekcji. 

Czy któraś z Was także dąży do osiągnięcia minimalistycznej ilości kosmetyków niezbędnych do makijażu?