24 września 2014

MINIMALIZM # 1: Kosmetyki

Witajcie, 

dzisiaj przychodzę do Was z takim luźnym tematem, bardziej życiowym. Co skłoniło mnie, aby o tym napisać? Pewnie zasady, które od jakiegoś czasu z uporem wprowadzam w życie. Chciałabym się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami na temat zachowania minimalizmu w kosmetykach. Zdaję sobie sprawę z tego, że minimalizm jest dosyć spornym pojęciem. Ja jednak chciałabym Wam przedstawić własną koncepcję na ten temat. 
Od czasu kiedy prowadzę bloga, realizuję także co miesiąc projekt denko. I oto metoda, dzięki której zrozumiałam, że moje pokłady kosmetyków są zdecydowanie za duże. Posiadam przeróżne produkty, począwszy od cieni do powiek, których nigdy za dużo, przez niezliczone ilości błyszczyków, kremów, aż po odżywki i mgiełki do włosów. Niektóre z tych kosmetyków po prostu leżą w mojej szufladzie i zajmują miejsce. Zdarza się, że zapominam o nich i tak leżakują nawet rok. 

Ważną dla mnie kwestią jest co miesięczne przejrzenie owej szuflady i wygrzebywanie z niej produktów zaczętych, jednak później nie używanych. Ja przeglądam swoje kosmetyki i powoli zużywam te, których już niewiele zostało do wykończenia. Dzięki temu tworzę właśnie projekt denko. Miałam balsamy do ciała, które po prostu były, sama nawet nie wiem dlaczego przestałam niektóre używać. 

Jeśli chodzi o kolorówkę, to staram się co tydzień zmieniać paletkę, co tydzień używam innych kolorów. Dzięki temu wszystkie moje cienie są w ruchu.

Doszłam także do wniosku, żeby nie kupować na zapas, żeby nie kierować się przy zakupie ładnym opakowaniem. Bo po co mi coś, co już mam, ale w innym opakowaniu. Idąc do drogerii mam listę z produktami których potrzebuję i na jej podstawie robię zakupy. Jest to bardzo przydatne ponieważ jest to też oszczędność pieniędzy. 

Moim zamiarem na przyszłość jest ustalenie, które produkty są mi naprawdę niezbędne. Bez których moja pielęgnacja nie będzie dobra. A odstawienie tych produktów i nie kupowanie ich w ogóle, co do których wiem, że nie są mi potrzebne i nie będę ich używać, albo używać sporadycznie. 

Chcę Wam powiedzieć, że ustalenie sobie takich zasad postępowania jest bardzo pomocne. Mniejsza ilość produktów nie zniechęca nas nawet do robienia porządków w kosmetyczce czy toaletce. Dzięki temu też wiemy co posiadamy. Takie podejście do sprawy pozwala nam oszczędzić pieniądze, czas na sprzątanie oraz miejsce, które możemy przeznaczyć na inne rzeczy. 


Dziękuję tym, które przeczytały ten tekst do końca. Dziękuję za uwagę. Mam nadzieję, że komuś ten post przyda się w podjęciu decyzji, jeśli chodzi o zmianę nawyków. Podkreślam, że to co Wam przekazałam to moja indywidualna sprawa i każdy postępuje według własnych zasad. 

Pozdrawiam